Aneta Sidorowicz na swoim blogu (a jakże!) zrobiła małe, subiektywne zestawienie osób organizujących (mających wkład w) konferencję C2C 2009. Zestawienie przeczytałem i ponieważ zabrakło mi w nim jednej osoby, popełniłem komentarz do wpisu. Jakież było moje zdziwienia (przerażenie wręcz) kiedy jako podpis osoby wystawiającej komentarz wyświetliła się moja nazwa użytkownika i hasło (!!!) mojego profilu Windows Live. Zgroza, to po prostu jest zgroza. Dobrze, że użytkownik dodający komentarz może też go usunąć. Okazało się, iż domyślna nazwa wyświetlana profilu zawierała takie dane… Brrrr…