Witaj na Zine.net online Zaloguj się | Rejestracja | Pomoc

TechEd 1.0

Dzisiaj co nieco o organizacji samej konferencji...

Trwała od poniedziałku do piątku 11-15 maja w godzinach od ok. 8 do 17. Obejmowało to 5 sesji dziennie - 2 przed lunch'em i 3 po. Miejsce? - Los Angeles Convention Center.
Po pierwsze - rejestracja. Generalnie stanie w kolejkach, ale przyznać trzeba - szło całkiem gładko. Po tym etapie giveaways'y jakie miałam na stanie:

  • torba - sztuk 1 :),
  • nametag,
  • koszulka - w rozmiarze M, bo na S-ki nie byli przygotowani lub mamy na świecie dużo małych informatyków i zabrali wszystkie przed tym jak się pojawiłam,
  • duży i mały format przewodnika konferencyjnego,
  • mnóstwo literatury, z ktorej chyba tylko msdn magazine byl interesujacy,
  • mnóstwo reklam,
  • kupon zapewniający rabat na egzaminy M$.

Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem profesjonalizmu obsługi imprezy - zwłaszcza osób kierujących uczestników do odpowiednich sal, w miejsca spożywania posiłków, uzupełniających zapasy przekąsek, napojów i kawy. Ach.... kawa... no tak... firmowana marką Starbucks - w rzeczywistosci zwykla konferencyjna. Dla porównania w jednym ze skrzydeł centrum była firmowa kawiarnia - kto się skusił ten poznał prawdę. No cóż - bywa i tak. Nie można oczywiście było narzekać na zawartość lodówek i co jeszcze ważne dla takiego łasucha jak ja - na zapas przekąsek. Były też owoce - wspominam o tym, bo może ktoś lubi się zdrowo odżywiać, a ja nie chcę konferencji przedstawić jako miejsca gastrologicznej rozpusty. Chociaż... jedzenie było pycha :).
Z panów nawoływaczy szczególnie zapadał w pamięć ten który namawiał do odwiedzin sklepu konferencyjnego. Nie wiem na ile był skuteczny, ale na pewno zauważalny, a raczej dobrze slyszalny - nawet z innych pięter. BTW - 20% upustu na ksiazki - NICE!

Konferencji towarzyszyly przeróżne wydarzenia jak Party with Palermo, Partner Expo czy Jam on IT. Imprezy odbywały się w dość standardowym scenariuszu. Ekspozycje oferowały mnóstwo konkursów, rozdawały koszulki, długopisy i inne gadżety. Pierwsza oznaka kryzysu - już nie tak łatwo zdobyć myszkę czy pendrive'a. Jam on IT odbyło się niestety bez mojego udziału - dzisiaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie była to świńska grypa. Załuję, bo podobno widok prelegentow w zespole zabawiającym gości był bezcenny :D

Inne ciekawostki?

  • Pomysł rozkładających się reklamówek, do których można wrzucić niepotrzebne papiery - wykorzystany przeze mnie niemal na starcie.
  • Fantastyczne śniadania - to pewnie efekt amerykańskiej tradycji - nie zwykłe drożdżówki, ale czego tylko dusza zapragnie - od jaj w rożnej postaci, pieczywa, ciastek, platków, jogurtów, po smażone kiełbaski czy bekon. Mniam - dobra, kończę, bo mam ślinotok na wspomnienie ...
  • Another nice thing - shuttle między hotelami a centrum konferenyjnym. Podobno fakt, iż nie kursowaly cały dzień jest oznaką kryzysu. Ja byłam zadowolona nawet obecną sytuacją.

O wartości merytorycznej napiszę kiedy indziej, bo konferencja już daleko za nami i czas zająć się bardziej aktualnymi tematami.

Opublikowane 12 lipca 2009 20:51 przez fusion
Filed under: ,

Komentarze:

Brak komentarzy
Komentarze anonimowe wyłączone