Poniższe zdjęcie powinno być wystarczającą rekomendacją dla wszystkich tych, którzy do dziś uważali, że to strata czasu i pieniędzy.

Asia zachwycona balonem na ciepłe powietrze, czyli workiem
na śmieci, nadmuchanym suszarką do włosów i unoszącym się
wiele metrów popod kopułę Wydziału Fizyki PW :)
Festiwal odbył się w Warszawie między 19 a 28 września, na terenie wielu uczelni warszawskich, i nie tylko tam. Ja załapałem się z moim najstarszym dzieckiem na ostatni weekend festiwalu i zajrzeliśmy tylko na Wydział Fizyki PW.
Z początku myślałem, że nic z tego nie będzie. Fizyka dla trzylatka? Sam od lat interesuję się naukami przyrodniczymi, ale trzylatek to prawdziwe wyzwanie!
Uspokoiłem się jednak już po paru minutach. Toczenie koła, malowanie rąk, ‘lewitujący’ pojazd na torze eliptycznym, kula ‘z błyskawicami’, przelewanie wody z kubeczka do kuwety, latające piłeczki do ping-ponga - było wszystko to, co musiało być i znacznie więcej. Po dwóch godzinach przechodzenia po tunelach z lustrami, wycinaniu własnej lupy, graniu na flecie, etc. wróciliśmy do domu z zupełnie nowymi doświadczeniami. I nawet nie chodziło o to, żeby czegokolwiek się nauczyć, czy zapamiętać. Na to jeszcze będzie czas. Ciekawość świata, zabawa ‘naukowa’ z rówieśnikami, przyzwyczajenie się do istnienia ‘świątyń nauki’ - to było to, na czym przede wszystkim mi zależało. Pierwszy krok już został wykonany, czas robić następne.
- Czy takie festiwale są potrzebne? Też pytanie!
- Czy odwiedzimy w przyszłym roku kolejną edycję? Oczywiście!