[PL] Lider - to brzmi dumnie
Ostatnimi czasy mam sporo przemyśleń na temat tego, jaki powinien być prawdziwy lider grupy pasjonackiej (działającej offline). Bynajmniej nie czuję się wzorcem do naśladowania, ale intensywne rozmyślania nad cechami, jakie powinna mieć osoba (współ)prowadząca taką grupę, dają mi okazje do ciągłej ewolucji mającej na celu powolne stawanie się lepszym (?) liderem (?).
Powstawanie i początkowy okres istnienia grupy nie jest tak naprawdę prawdziwym testem dla lidera. Grupę założyć nie jest trudno. Wyznaczasz sobie termin pierwszego spotkania, umawiasz się z kilkoma znajomymi z branży, z forum czy skąd jeszcze i robisz spotkanie w miejscu, którego wynajem jest albo darmowy, albo sponsorowany. Ot, nic wielkiego. Pierwsi prelegenci też zawsze się znajdą (a jak nie, to lider sam poprowadzi pierwszą prezentację).
Prawdziwe prowadzenie grupy zaczyna się na długo po pierwszym spotkaniu. Na początku istnienia każdej grupy działa efekt "wow" (jest coś nowego, ludzie nie są sobą znudzeni, nie ma konfliktów i istnieje potrzeba wspólnego działania), który napędza ludzi przez jakiś czas (zazwyczaj kilka spotkań). Potem wszystko zaczyna zależeć od lidera i jego działań.
Co to znaczy, być liderem? Czy to znaczy, że w grupie ma być ktoś, kto będzie stał na szczycie jakiejś hierarchii i dowodził ludźmi? Hmm, chyba nie do końca tak ma być. Na początku istnienia grupy lider ma tyle energii, że ma ochotę wziąć "na klatę" wszystko, co jest związane z grupą. Potem, w miarę upływu czasu, ten zapał nieco przygasa i pojawiają się pierwsze oznaki "zmęczenia materiału". Ten moment jest szczególnie trudny, ponieważ ważą się w nim losy grupy. Jeśli lider w porę (im wcześniej, tym lepiej) dostrzeże zagrożenia płynące z trzymania "wszystkich sznurków" w swoich rękach, grupa będzie istniała nadal i "wskoczy na kolejny poziom". Prowadzenie grupy to wielka frajda, ale i góra obowiązków. Trzeba planować spotkania, wyszukiwać prelegentów, moderować spotkania, zadbać o oprawę spotkań (zdjęcia, nagrywanie sesji), zająć się stroną internetową grupy. To wszystko to robota dla kilku/kilkunastu osób, a nie dla jednego - choćby najbardziej pracowitego - lidera. I z tego trzeba sobie zdać szybko sprawę. Podzielenie się z innymi zadaniami jest szansą na to, że ludzie zaangażują się w życie grupy. W ten sposób powstaje tak naprawdę całe grono liderów, dzięki czemu po jakimś czasie założyciel i pierwotny lider grupy może zająć się prawdziwym prowadzeniem grupy (podsuwaniem pomysłów, planowaniem strategii działania, wyszukiwaniem potencjalnych prelegentów i osób aktywnych), a nie czynnościami, które i tak muszą zostać wykonane, by grupa egzystowała.
Ktoś mnie zapytał niedawno, dlaczego odsuwam się od mojej grupy - PLSSUG Warszawa (Polish SQL Server User Group, oddział w Warszawie). Otóż, właśnie nie odsuwam się, tylko przechodzę na ten poziom, na którym nie muszę zajmować się grupą jako samotny lider. Pierwsze miesiące działania PLSSUG Warszawa pozwoliły mi wyłonić z grona członków grupy regularnie bywających na spotkaniach (acz nie tylko, na przykład webmasterem jest Krzysztof, na codzień mieszkający w Stalowej Woli, który jednak jest zainteresowany materiałami oraz nagraniami ze spotkań) takie osoby, które mają chęci i predyspozycje, by wziąć na siebie niektóre obowiązki, które dotąd musiałem wypełniać ja. Oprócz niewątpliwego odciążenia lidera nastąpiła tu jeszcze jedna ważna zmiana w grupie. Zatarła się nieco granica między mną, a innymi członkami grupy. Idealna grupa to taka, w prowadzeniu której uczestniczą wszyscy jej członkowie. Oczywiście, taki poziom jest mocno wyidealizowany i, rzekłbym, niemożliwy. Zawsze będzie grupa osób (na ogół o zmiennym składzie personalnym) nie zainteresowanych aktywnym uczestnictwem w życiu grupy i trzeba ten fakt przyjąć do wiadomości.
Jaki więc powinien być, moim zdaniem, prawdziwy lider?
- Charyzmatyczny. Bez charyzmy nie ma mowy o zarażeniu innych pasją. Pewność siebie i jasno postawione cele to gwaranty dobrego startu, a w przyszłości wielki plus dla lidera. Charyzma jest niestety cechą, której raczej nie da się nabyć. Z tym się trzeba urodzić.
- Otwarty na ludzi. Jeśli nie będziesz w stanie porozmawiać z każdym członkiem grupy (niezależnie od poziomu merytorycznego), nie będziesz dobrym liderem. To ludzie tworzą grupę, nie technologia.
- Łowca. Prawdziwy lider jest jak rybak na stawie pełnym ryb. Szuka, łowi i wciąga w sieci. Przykład - na grupie pojawia się nowa osoba, która w trakcie spotkania wykazuje nadprzeciętną aktywność. Prawdziwy lider MUSI poznać tę osobę (a nawet zaproponować jej udział w kolejnym spotkaniu, ale w roli prelegenta). To samo tyczy się wyławiania osób aktywnych online (blogujących, aktywnych na forach i grupach dyskusyjnych).
- Społecznik. Cele działania grupy są różne. Jeśli jednak podstawowym celem dla Ciebie nie jest poznawanie ludzi i ich poglądów (wiedza jest tuż obok), nie będziesz dobrym liderem. Nie wspominam nawet o oczekiwaniu jakichkolwiek wymiernych profitów z prowadzenia grupy.
- Geek. Ludzie są najważniejsi, ale zapał do odkrywania technologii to cecha, którą musi mieć prawdziwy lider. Nie musisz być mega-ekspertem, ale musisz kochać odkrywanie tajników tego, czym zajmuje się Twoja grupa.
- Skromny. Sam jeden grupy nie stworzysz i nie poprowadzisz. Nie przeceniaj nigdy swoich możliwości. Skromność pozwala zjednywać ludzi. Także umiejętność przyznania się do błędu to cecha nie do przecenienia. Po prostu trzeba być człowiekiem :-)
- Pracowity. Chyba nie trzeba komentować. Czy będziesz miał pomoc ze strony członków grupy, czy nie, i tak pracy przy grupie będzie zawsze tyle, że rodzina musi Ci wiele wybaczać :-)
- ???. Znasz jeszcze jakieś cechy, jakie powinien spełniać lider? Podpowiedz mi!
Te wszyskie cechy są prawdopodobnie jednakowo ważne. Brak którejś z nich może znacząco utrudnić Ci bycie liderem. Obiektywnie nie umiem ocenić, czy szczęśliwie posiadam wszystkie te cechy. Prawdopodobnie nie. Ale przynajmniej wiem, że muszę się cały czas doskonalić.
Celem tej notki nie jest zniechęcanie ludzi do zakładania grup czy do aktywnego udziału w grupach pasjonackich. Celem jest uświadomienie, że działalność grup nie jest czymś, co dzieje się samoczynnie i że gdzieś za kulisami jakaś grupa ludzi wykonuje często naprawdę dobrą robotę. W tym miejscu składam wyrazu szacunku wszystkim aktywistom z grup pasjonackich. Wasze wysiłki nie idą na marne. Dla pasji warto dokonywać wielkich poświęceń.
Na koniec dziękuję Michałowi Grzegorzewskiemu, z którym rozmowy uświadamiają mi co jakiś czas, jak wiele jeszcze można zrobić i jak wiele jeszcze mi brakuje do bycia prawdziwym liderem. Tylko na drodze otwartej dyskusji możemy się nawzajem motywować i uaktywniać te pokłady pasji, które leżą nieodkryte i często marnują się przez długie lata.
Jestem otwarty na dyskusję w temacie. Czekam na konstruktywne uwagi i sugestie.