[PL] Zine Day 2008 – więcej takich dni!
I jesteśmy po pierwszym w historii spotkaniu pod szyldem Zine Day. Przybyłem, zobaczyłem, szczękę pozbierałem i postanowiłem napisać swoje wrażenia. Może się wydawać dziwne, że jako jeden z organizatorów piszę o tym wydarzeniu, ale nie mogłem się powstrzymać :-)
Po pierwsze, słowa uznania dla Michała Grzegorzewskiego za to, że wziął sprawę organizacji wydarzenia w swoje ręce. Zarówno ściągnięcie Gaela Fraiteur, jak i organizacja konkursu na najlepszy projekt Open Source, to były pomysły i realizacja Michała. Szacunek za trud i wysiłek włożony w przygotowania. Opłaciło się!
Ciekawe zestawienie zagranicznych prelegentów – Gaela Fraiteur (Belg mieszkający w Czechach i mający żonę Czeszkę) oraz Andrasa Belokosztolszkiego (Węgier mieszkąjacy w UK i żonaty z Polką) – przyciągnęło ponad 60 osób.
Gael zrobił na mnie duże wrażenie. Może nie jest to urodzony mówca, może czasem zjada go trema, ale przekaz ma ciekawy. A przy okazji jest bardzo serdeczny i tym zaskarbił sobie moją sympatię. Jego pierwsza sesja, mimo iż zaleciało mi przez moment szyldem reklamowym PostSharpa i nie zobaczyliśmy tam niczego ponad slajdy, podobała mi się. Znakomity timing prezentacji, widać było przetrenowanie sesji. Poza tym ciekawa zawartość. Nawet mi udało się zrozumieć, na czym polega pomysł AOP i w jakie potrzeby jest wymierzone takie podejście do programowania. Brawo. Druga sesja Gaela, poprowadzona metodą "klient-konsultant" z Kubą Bińkowskim, była jeszcze lepsza. Na "żywym organizmie" można było obejrzeć AOP w działaniu. Nie wiem, ile obaj Panowie czasu spędzili na przygotowaniach, ale wyglądało to tak, jakby się znali od paru lat ;-) Słowa uznania.
Sesja Andrasa, choć widziałem tylko jej drugą połowę, była w moim odczuciu tym, co tygryski lubią najbardziej. "Nasz człowiek w Red Gate" sprzedał publiczności parę takich odlotów w SQL Server, do których dojście trwa czasem i lata. Przy okazji dowiedzieliśmy się, co MS źle implementuje w warstwie metadanych SQL Servera (na ten temat zresztą uciąłem sobie z Andrasem dłuższą pogawędkę). Jeżeli będzie taka wola narodu, zaprosimy Andrasa i w przyszłym roku (może na C2C, a może przy innej okazji). W każdym razie cieszę się, że go poznałem, bo to naprawdę łebski facet i bardzo dobry prelegent (przynajmniej mówi prawdę o produkcie i unika wstawek marketingowych).
Na zakończenie dnia mieliśmy konkurs na najlepszy projekt Open Source. MSDN dostał się trzem Panom, których projekty (mam nadzieję, że dobrze pamiętam nazwy: TytanNET, Nginn oraz Log4PostSharp) zdecydowanie najbardziej przypadły wszystkim do gustu. Z mojej strony wyrazy szacunku dla wszystkich uczestników konkursu. Gratuluję pracowitości, systematyczności (rok siedzenia nad projektem – to robi wrażenie!) i odwagi (bo tej na pewno nie mogło zabraknąć przy zgłoszeniu projektu do konkursu). Słowa uznania także dla najmłodszego uczestnika (i jego rodziny obecnej na Zine Day), bo chyba mało kto w tak młodym wieku (II klasa LO) bawi się w "dorosłą informatykę".
Liczę, że podobne wydarzenia staną się "nową świecką tradycją", bo Zine Day 2008 pokazał, że duch w narodzie nie ginie i że można bardzo niewielkim kosztem urządzić naprawdę ciekawe spotkanie społeczności pasjonatów. Wystarczy iskra rzucona we właściwą stronę. Do zobaczenia na następnym takim spotkaniu.