[PL] MTS 2008 – wrażenia na gorąco
Była sobie konferencja. MTS 2008 przechodzi do historii. Czy okazał się hitem czy klapą? Nie mnie to oceniać, bo miałem w tym przedsięwzięciu do odegrania rolę prelegenta ;-)
Postanowiłem jednak podzielić się swoimi subiektywnymi wrażeniami z tej konferencji.
Dzień 0 – Bloggers Underground
We wtorek 7 października w knajpce Leżaki na warszawskiej Starówce Karol Stilger, Microsoft MVP, zorganizował wraz z Anetą Sidorowicz i Łukaszem Foksem wieczór integracyjny pod kryptonimem Bloggers Underground. Chylę czoła i zamiatam kołpakiem ziemię przed organizatorami, bo udało się w jednym miejscu zgromadzić naprawdę ciekawe towarzystwo (w tym mnóstwo ludzi z Zine :-)). Był ubaw po pachy (13-tki rządzą), zimne piwko i smaczne sałatki. Każdy z uczestników mógł wypowiedzieć się publicznie na dowolny temat, więc i ja puściłem wodze fantazji i nieoczekiwanie mówiłem o… SQL Serverze :P Wyszedłem z imprezy być może za wcześnie, ale chciałem być "na chodzie" nazajutrz, a poza tym "nie leżała" mi dyskusja, jaka wywiązała się na temat edukacji ;-)
Dzień 1 – Sesje, imprezy, resety
[7:30] Stawiam się w PKiN (wejście dla VIP-ów przez Kinotekę) wraz z Markiem Adamczukiem. Czekamy jakieś 20 minut na wyposażenie (identyfikatory, koszulki prelegentów – przyjechały po nas). No nic, godzina wczesna, więc takie rzeczy to normalka. Jestem w środku :-)
[8:00] Szukamy salki dla prelegentów i po ciężkiej walce znajdujemy niesamowicie zakamuflowany pokój :-) Wreszcie mogę zrzucić tobołki.
[8:15] Idziemy testować laptopy w sali. Po dłuższym szukaniu znajdujemy salę D. Wygląda fajnie – sala kinowa na jakieś 300 osób. Ponieważ nie ma nikogo z obsługi, pokazujemy z Markiem aplikację SoftLab SQL Sebastianowi Waksmundzkiemu (aka qmiswax). Sebek, kiedy się przenosisz do SoftLabu? :D
[9:30] Po przetestowaniu laptopów i chwilach spędzonych na wędrówkach po piętrach lądujemy na sesji generalnej. Wytrzymaliśmy może z 5 minut. Niestety, z przykrością stwierdzam, że show z roku 2006 był o niebo lepszy. Rozpoczynanie od pogadanki trzech wyluzowanych prezesów zaprzyjaźnionych firm to, moim zdaniem, nie najlepszy pomysł. W sumie, i tak mieliśmy z Markiem jeszcze przetrenować nasz "speech".
[11:20] No i jestem na pierwszej sesji technicznej – Rafał Łukawiecki próbuje przekonać salę, że Data Mining jest łatwy i przydatny. Właściwie to chyba przekonał ;-) Moim celem było podejrzenie po raz kolejny znakomitego warsztatu wybitnego prelegenta. Jak powiedziałem po sesji: "Łukawiecki zrobił swoje, Łukawiecki może przyjechać za rok na MTS" :-) Subtelny humor (o ludziach polskiego pochodzenia w marketach w UK czy o kupowaniu piwa i pieluch w US) powalił nawet najwytrawniejszych uczestników sesji. Show i tyle.
[12:35] Gdzie ten obiad? W korytarzu przy scenie, na której odbywały się półfinały Speaker Idola, był taki tłok i takie kolejki, że zrezygnowaliśmy. Poszliśmy do Kinoteki zjeść w spokoju obiad (w salce dla VIP-ów, prelegentów i prasy). A szkoda, bo ja przed MTS słyszałem, że nie będzie problemów z jednoczesnym jedzeniem i oglądaniem konkursu. Nic to, przecież najważniejszy jest finał…
[13:35] Szukam sali B. Po ciężkiej walce udaje się ją odnaleźć. Zadowolony, że zobaczę sesję mojego dobrego kolegi, Damiana Widery, zmierzam pewnym krokiem w kierunku kręconych schodów i… zostaję odesłany z kwitkiem. Pani oznajmia mi, że nie ma miejsc. Bycie prelegentem to nie przywilej na MTS… :-( Wracam do pokoju dla prelegentów i lekko sfrustrowany siadam do przeglądania maili…
[15:10] Z czterominutowym opóźnieniem rozpoczyna się sesja pt. Monitorowanie aktywności w SQL Server 2008. Marek zaczyna "z pewną taką nieśmiałością", ale od pierwszych linii kodu wpada w swój rytm, z którego nie jest już go w stanie nic wytrącić do końca naszej prezentacji. Mam nadzieję, że się podobało to, co przedstawiliśmy. Zdaję sobie sprawę, że chyba przesadziliśmy z kodem (1000 linii w czterech demach, ale jak udokumentowane!). Mam nadzieję, że po obejrzeniu tego kodu (albo znajdzie się on na witrynie MTS, albo umieszczę go na tym blogu) osoby, które wyszły z naszej sesji z lekkim bólem głowy, przekonają się, że wykonaliśmy kawał ciężkiej roboty przygotowując niebanalne i oryginalne dema. Dziękuję w imieniu swoim i i Marka za feedback w postaci wypełnionych ankiet. To dla nas bardzo ważne, że dowiedzieliśmy się od Was, co było nie tak. Następnym razem będziemy jeszcze bardziej zwarci i gotowi :-) A nie wątpię, że to nie ostatnia nasza wspólna sesja z Markiem ;-)
[16:45] I doczekałem się. Jestem na sesji Sunila Agarwala. Kompresja w SQL Server 2008. Na scenie niewysoki człowiek – PM ze Storage Engine Teamu – opowiada o czymś, co własnymi rękami tworzył. Takich sesji na pewno na tej konferencji nie było za wiele. Gość wymiatał. Sposób prezentacji, wiedza o poruszanych zagadnieniach, doświadczenia i rzeczywiste dane z testów – to jest to, na co czekają tygryski. Szacunek. Teraz już wiem, czemu facet miał takie dobre notowania na Teched US.
[18:30] Wpadamy do Hard Rock Cafe w Złotych Tarasach. Kolacja dla prelegentów, pracowników MS i VIP-ów. Jak dla mnie, miejsce niezbyt dobrze wybrane. Gwarno, dużo ludzi, przy scenie TVP kręci wywiady z Maleńczukiem i Saletą. Jak ktoś lubi takie akcje, to mogło mu się podobać. Ja miałem inne priorytety – wymyśliłem sobie, że namówię PM-ów SQL Server-owych na jakieś akcje na potrzeby PLSSUG. I tak zrobiłem. Sunil wstępnie zgodził się na zrobienie sesji przez Live Meeting. Kiedy i o czym, to temat do obgadania i dyskusji w gronie członków grupy. Ale najważniejsze, że pierwszy krok został postawiony. Rozmawiałem też z Krzysztofem Kozielczykiem i Il Sung Lee. Naprawdę mili goście. Może warto trochę ich pocisnąć, żebyśmy cyklicznie mieli jakieś sesyjki "deep dive" z ludźmi z Redmond? ;-)
[20:00-02:00] Przenosimy się w kilkanaście osób do knajpki Balsam na Racławickiej. Znakomita atmosfera, pełen luz i naprawdę udana impreza. Mieliśmy okazję "zresetować się" po stresach związanych z naszą prezentacją ;-) Kończę w domu budząc się rano na niewielkim kacu :D
Dzień 2 – W roli uczestnika
[9:00] Czas na pierwszą sesję drugiego dnia konferencji. Wybieram prezentację poświęconą nowym typom danych w SQL Server 2008 prowadzoną przez Krzysztofa Kozielczyka. Sesja ok. Temat szeroki i Krzysiek trochę dał mi i innym uczestnikom poszaleć z pytaniami w czasie sesji, przez co lekko się przeciągnęło :-) Co mi się podobało, to to, że prelegent nie okłamywał uczestników. Jeśli nad czymś nie pracował, nie wprowadzał nikogo w błąd i nie zgadywał, jaka jest prawda. To też trzeba umieć. Wyszedłem zadowolony, bo po rozmowie z Krzysztofem dostałem promesę, że jeden ze zgłoszonych przeze mnie bugów znajdzie się na "stress list" jego zespołu ;-) Trochę speszyło mnie pytanie od jednego z uczestników o książkę, którą piszę z Marcinem Szeligą i Damianem Widerą. A już kompletnie zaskoczyła mnie jedna Pani, która poprosiła mnie o wspólne zdjęcie… (poproszę odbitkę!).
[10:35] I ponownie ląduję na sesji Sunila Agarwala. Po tym, co pokazał poprzedniego dnia, nie mogłem sobie odmówić :-) I się nie zawiodłem. Co prawda większość rzeczy była mi znana, ale jednak sesja była ciekawa i potwierdziła, że Sunil jest prelegentem z klasą.
[11:50] Miał być finał Speaker Idola. Jest tylko obiad. Finał przełożono na sesję generalną kończącą całą konferencję. Czyżby organizatorzy bali się, że frekwencja na tejże sesji generalnej spadnie poniżej przyzwoitego minimum? ;-) Wcale bym się nie zdziwił.
[12:50] Dyżur na stoisku społeczności. Szczerze mówiąc, było tam tak dużo osób z MS i społeczności, że poczułem się nadmiarowy, więc usiadłem cichutko pod ścianą i sprawdziłem po raz pierwszy wyniki ankiet :-)
[14:25] Postanowiłem zakończyć konferencję sesją o tematyce bezpieczeństwa SQL Server 2008 prowadzoną przez Il Sung Lee. Niestety, moje zmęczenie osiągnęło po 20 minutach zenit i mimo, iż prelegent solidnie prezentował temat, nie dałem rady wysiedzieć. Postanowiłem wracać do domu, tym bardziej, że czekała na mnie rodzina :-) I tym sposobem ominęła mnie sesja generalna na zakończenie konferencji oraz, co zecydowanie bardziej mnie martwi, finał Speaker Idola.
Podsumowanie
Niestety, muszę stwierdzić, że organizacyjnie konferencja nie stała na najwyższym poziomie. Porównując ją nawet do tej zorganizowanej 2 lata temu, trudno oprzeć się wrażeniu, że tym razem budżet został znacząco zmniejszony. Słaba orientacja personelu (pokój dla prelegentów znaleźliśmy sami, bo nikt nie był w stanie go nam wskazać, wydawało się, jakby ludzie byli zupełnie nieprzygotowani do ról, jakie mieli pełnić na konferencji), nieludzki tłok przy obiedzie (dobrze, że mogłem jeść obiad w Kinotece), zmiana ad-hoc w sprawie finału Speaker Idola, brak plecaków dla prelegentów i ludzi z ATE (nie jestem gadżeciażem, ale wydaje mi się, że to już przesada w oszczędnościach), rozdanie w pierwszym dniu koszulek ATE przypadkowym osobom (przez co niektórzy drugiego dnia zdaje się nie mieli świeżych koszulek), nie wpuszczanie prelegentów na sesje z powodu braku miejsc – to niektóre z wpadek organizatorów. Biorąc pod uwagę, że dwukrotnie już imprezę pod szyldem MTS robili wcześniej, jest to dość zaskakujące. Mogło być lepiej.
Pod względem jakości sesji nie mam żadnych zastrzeżeń. Pięć sesji, w których wziąłem udział jako widz, zasługiwało na noty od solidnej po mistrzowsko poprowadzoną. To wynagrodziło mi wszystkie niedociągnięcia organizacyjne, na jakie się natknąłem podczas dwóch dni trwania MTS.
Gratuluję Kubie Jałbrzykowskiemu zwycięstwa w Speaker Idolu. Wyrazy uznania także dla pozostałych uczestników. Przetarliście szlak, który, mam nadzieję, nie zniknie. Żałuję, że nie mogłem oglądać finału.
Za rok pewnie też będę na MTS (bo chyba będzie? :-)). Takiej imprezy w naszym kraju drugiej nie ma. Przyjdę choćby po to, by spotkać tych sympatycznych ludzi, przez których w tym roku nigdzie nie mogłem zdążyć na czas (pozdrawiam wszystkich znajomków spotkanych na sesjach i w korytarzach PKiN).